Co jedzo karasie

Nie no, wiadomo, że Piotr Cyrwus to nie jest MÓJ stary_anona. I że samego anona wyobrażałem sobie inaczej, a jego opowieść ma w mojej głowie zupełnie inne flow.

Ale w paście zawarto minimalne opisy świata przedstawionego. W ani jednym miejscu nie dowiadujemy się, jak wyglądają rodzice narratora czy sam narrator. Jedyny opis otrzymał Zbyszek, czyli “człowiek o kształcie piłki z wąsem”.

Historia jest więc na tyle uniwersalna, że każdy w swojej głowie obsadza ją inaczej. Jedni w starym_anona widzą bliżej niesprecyzowanego, stereotypowego wąsacza w kamizelce bomber. Inni: chudego pana od chemii w tureckim swetrze. A jeszcze inni: własnego ojca.

Film “Fanatyk” jest więc projektem odważnym z dwóch powodów. Po pierwsze: bo skazuje się na konkurowanie z zupełnie odmiennymi oczekiwaniami dziesiątek tysięcy osób znających dzieło Malmolma XD na pamięć. Po drugie: bo to ekscentryczny projekt – bodaj pierwsza w historii wysokobudżetowa próba przełożenia pasty na film.

Jeśli ktoś od “Fanatyka” oczekuje grzecznego odwzorowania tekstu zdanie po zdaniu, to się zawiedzie. Zawiodą się nawet ci, którzy spodziewają się łatwego śmieszkowania z wąsaczy z czerwonymi japami, bo film Tylki jest dużo poważniejszy od oryginału. Bywa śmieszny, oczywiście, ale niektóre absurdalne historyjki z pasty tu nabierają wyjątkowo ponurych barw. Komedia zmienia się w thriller, a im bliżej końca i im bardziej obłędnym wzrokiem patrzy na nas młody Gałecki, tym mroczniej się robi. Chaotycznie spisane wspomnienia ustrukturyzowano tak, że film dociera w rejony, których pasta nawet nie tknęła.

Nie wszystko się tu udało. Debiutujący na ekranie Mikołaj Kubacki zdecydowanie lepiej radzi sobie w scenach dialogowych, niż czytając z offu fragmenty oryginału. W zasadzie nie wiem, czy to wina aktora, czy specyficznego języka, którym została napisana pasta – kto kiedykolwiek próbował czytać na głos czanmowę, ten wie, o czym mówię. Fatalnie też wypadają leniwe parodie programów telewizyjnych. Nie mają one zresztą większego sensu w ramach filmu, bo skoro anon ma na ścianie plakat z prawdziwego “Mass Effecta”, to czemu jego matka ogląda nieistniejącą telenowelę?

To jednak szczegóły.

Moim zdaniem mniej ważne jest to, że “Fanatyk” to bardzo solidny krótki metraż. Ważniejsze: że to jeden z najciekawszych polskich projektów filmowych tego roku. I że lepszego filmu do karpia po żydowsku nie znajdziecie.

Dodaj komentarz